Język

O języku pisałam już nie jeden raz, ale ostatnio temat wypłynął ponownie. Siedzieliśmy na kolacji ze znajomymi Norwegami i wzięło ich na wspominki, jak to pracowali w różnych regionach Norwegii i jakie mieli problemy, żeby zrozumieć swoich rodaków, zwłaszcza podczas rozmów telefonicznych. Odetchnęłam z ulgą – potwierdziło się, że nie tylko ja miewam problemy językowe w kontaktach z tubylcami, ale oni sami ze sobą również. Kilka razy słyszałam od nieco zaszokowanych polskich znajomych, że czasami ich współpracownicy pochodzący z różnych regionów Norwegii używali angielskiego do rozmowy między sobą, bo ich dialekty były tak różne, że nie dało rady się dogadać. Dla nas, Polaków, których język jest niemal jednolity, a w kraju jest zaledwie kilka dużych regionalnych dialektów, to trudno zrozumiałe. W Norwegii jest inaczej i zaraz wam wytłumaczę dlaczego.

W Norwegii obecnie są trzy języki urzędowe: bokmål, nynrosk i samegiella. Bokmål jest językiem literackim wywodzącym się z  języka riksmål, który został sztucznie stworzony przez Knuda Knudsena w XIX wieku na potrzeby rodzącej się państwowości norweskiej z języka duńskiego (od 1397 do 1814 Norwegia była w unii z Danią). Bokmål jest oficjalnie najczęściej używanym językiem urzędowym o pierwszorzędnym znaczeniu, chociaż jest językiem ojczystym dla zaledwie 20% populacji Norwegii. Używa się go przede wszystkim w regionie Oslo w stosunkowo najczystszej formie. Bokmål jest też językiem, którego naucza się w szkołach językowych. Ja osobiście mówię właśnie w bokmålu i dlatego najłatwiej jest mi się dogadać z ludźmi z Oslo. Język nynorsk jest językiem pochodzącym z norweskich gwar ludowych, stworzony w XIX wieku przez Ivara Aasena i na równi z riksmålem uznany został za język urzędowy kraju. Miała to być narodowa alternatywa dla pochodzącego z duńskiego riksmåla. Natomiast samegiella lub samisk to język Samów, znanych większości ludzi jako Lapończycy. Tu muszę zaznaczyć, że nazwa Lapończycy jest dla Samów obraźliwa – nadali im ją Skandynawowie setki lat temu i oznacza tyle, co „szmaciarze”. Samegiella jest używany przede wszystkim na północy Norwegii, gdzie znajdują się siedziby mniejszości samskiej.

To tyle odnośnie oficjalnego języka lub języków. W rzeczywistości, co dolina lub wyspa to inny dialekt. To idzie w setki, jak nie w tysiące. W lokalnych szkołach dzieci są także uczone w dialekcie, bo sami nauczyciele mówią lokalnym dialektem i na przykład nie znają bokmåla. Teoretycznie są trzy wyżej wspomniane oficjalne języki urzędowe, ale w rzeczywistości w pisowni, poza dużymi miastami, też panuje chaos. Dla obcokrajowca, który próbuje mówić po norwesku, to źródło niekończącej się frustracji. Znajomemu z okolic Haugesund zastrzegłam, żeby mówił do mnie po angielsku, bo pomimo że on rozumiał mój norweski, to dla mnie jego dialekt był zupełnie obcym, nieznanym językiem. Problemy związane z tak nieprzeliczoną (dla mnie) ilością dialektów wynikają z tego, że Norwegia składa się głównie z dolin i z wysepek (poza południową częścią kraju, gdzie jest w miarę rozsądnie relatywnie płasko), a w czasie zimy większość z tych dolin czy wysepek miała utrudniony kontakt z resztą kraju lub całkowicie była odcięta przez wiele miesięcy. Rozwijały się więc lokalne odmiany języka, które mogły nie mieć wiele wspólnego z dialektem czy językiem jakiego używano kilkadziesiąt kilometrów (i ze 2 duże i 20 małych dolin) dalej. Jak mówili mi norwescy znajomi, dopiero w latach 50. zaczęto budować w kraju sieć dróg, która zapewniła całoroczne połączenie porozrzucanym w górach wioskom, a nad morzem zaczęto budować mosty, które częściowo zastąpiły promy. Częściowo, ponieważ wciąż bardzo popularnym połączeniem są właśnie połączenia promowe. Teraz przechodzimy fazę tuneli i promy, tudzież mosty, zastępowane są podmorskimi tunelami.

To tyle z mojej strony na temat języka lub raczej języków norweskich. Pomimo, że teoretycznie mówię stosunkowo płynnie w bokmålu, to często milczę podczas spotkań towarzyskich, bo mieszanka dialektów, która nagle zaczyna bombardować moje uszy doprowadza mnie do stanu, w którym mam ochotę wydusić całe towarzystwo ;-)

Pozdrawiam!

 

Informacje o Mara

"Dom..." to miejsce, gdzie mogę podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat życia w Norwegii obserwowanego z perspektywy antropolożki kultury. Jakby tego było mało - specjalistki od migracji. Zwłaszcza polskich. Bywa, że sama jestem obiektem własnych obserwacji ;-) Na co dzień mieszkam wraz z Połówkiem i Kotą we Wschodniej Norwegii i dobrze mi tu :-)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Język

  1. Ewelina. pisze:

    Hehehe, jakże znane mi odczucie. Po dwóch latach intensywnej nauki na skandynawistyce wylądowałam w norweskiej folkehøgskole. Herregud! W jakim języku norweskim mówią ci wszyscy Norwegowie pomyślałam i włos jeżył mi się na głowie. Jeden z moich nauczycieli, pochodzący z Finnmarku uwielbiał mówić w swoim dialekcie właśnie do mnie o zgrozo! Od pogrążenia się w rozpaczy językowego niezrozumienia ratował mnie fakt, że kiedy Steinar się rozkręcał na dobre, nie rozumieli do także jego rodacy. Dwa lata później na Uniwersytecie w Oslo było zdecydowanie lepiej. Ale nawet teraz po latach czuję gęsią skórkę spotykając Norwega i na ułamek sekundy zastanawiając się w jakim to mniej lub bardziej rozumianym przeze mnie norweskim do mnie przemówi. I wpisując w cv przy znajomości norweskiego flytende zawsze dopisuję (bokmål)

    Dzięki naszej wspólnej znajomej malarce J. przeczytałam Twoje Serce Kamienia – chylę czoła i czekam na ciąg dalszy.
    Z pozdrowieniami,
    E.

    • Mara pisze:

      Cieszę się, że podobało ci się Serce Kamienia. Język norweski to jednak czasami ostra jazda :) Zawsze stresuję się, gdy czekają mnie rozmowy służbowe z osobami z innych części kraju – nigdy nie jestem do końca pewna czy je zrozumiem ;-)
      Pozdrawiam

      • Renata pisze:

        he he ciekawe historie z tym językiem, ale można się było tego spodziewać….jeśli ludzie mieszkają w tak dużych odległościach od siebie. Ach Ci Norwegowie:):):)
        Ja też jesienią zabieram się za ,, Serce z kamienia” tylko najpierw muszę dokonać zakupu i poczekać aż będzie mi się chciało w domu siedzieć i czytać, bo na razie to zdecydowanie rekreacja w plenerach.
        A jak tam lato w Norwegii w tym roku? Pamiętam jak jeździłam do Szwecji to zawsze lekkim chłodem wiało nawet jak upalnie było. Wprowadziłam potem w Polsce nazwę ,,szwedzka pogoda”jak było słonecznie i chłodno i nazwa przetrwała do dziś wśród znajomych.
        Aha i jeszcze pytanie do której godziny macie teraz widno w nocy?

        • Mara pisze:

          U nas teraz upały, ale to pewnie ten tydzień prawdziwego lata w roku ;-) Jasno jest nadal całą dobę, ale po 23 robi się szarówka, która pozwala zasnąć. Moja sypialnia jest od północy, więc nocne słońce może mi naskoczyć ;-)
          Pozdrawiam

  2. Jacek pisze:

    Odpowiem Renacie tak w moich okolicach to czekamy aby się zrobiło ciemno. Fakt jak dziś nocy było pochmurno to wieczorem o 23 włączyłem światło aby czytać książkę. Ale na dworze można bez światła dodatkowego czytać.
    Co się zaś tyczy dialektów, no to niestety tak tu jest i ja powoli zaczynam się tym nie przejmować. Po prostu po mojej prawej stronie mam panią z sąsiedniej wyspy, obok pana ze stałego lądu i drugiego też z lądu tylko z innego miasteczka. A na wprost mnie siedzi młody chłopak z drugiego końca województwa. I czasami, a nawet często tłumaczą mi jak chłopu na roli o czym rozmawiali i już się nie dziwią, że wszystkiego nie rozumiem.
    Względem rozbudowy sieci komunikacyjnej (drogi, mosty, tunele), to może niedługo zaczną budować mosty i tunele na naszą wyspę. Lokalna społeczność walczy o to od początku lat 80 zeszłego stulecia, a jak przystało na wyspiarzy to są uparci.
    Parę lat temu oddali do użytku hale sportową z pełnowymiarowym boiskiem do piłki nożnej, a w zeszłym miesiącu było otwarcie małej przy szkolnej skoczni narciarskiej.
    I to co jest tu wspaniałe nigdzie się nie spieszą :-)))))))
    Pozdrawiam

    • Mara pisze:

      Filozofia życiowa „na wszystko przyjdzie właściwy czas” bywa frustrująca kilka pierwszych lat po przyjeździe, a później człowiek się przyzwyczaja i zaczyna doceniać takie spokojne podejście do niektórych spraw :)
      Uściski!

  3. Renata pisze:

    Ech fajne takie białe noce…….marzy mi się spędzić kilka dni w Norwegii o tej porze roku, póki co upajam się w miarę jeszcze długimi dniami u nas.
    Jacku a Ty od dawna mieszkasz w Norwegii?
    Pewnie przecudnie tam u Was teraz.
    No nic mam nadzieję, że w przyszłości wybiorę się w podróż życia, oczywiście do Norwegii, ale to raczej nie tak szybko. Póki co muszę się zadowolić wakacjami w słonecznej Bułgarii;) Ale żeby nie było, to zabieram ze sobą na plażę ,, Sagę o Ludziach Lodu” zawsze to jakaś namiastka Norwegii przynajmniej:):):)

  4. Maciejka pisze:

    Dziękuję za ciekawe informacje :). To duże zróżnicowanie języka norweskiego niestety nie sprzyja obcokrajowcom, którzy próbują się nauczyć porozumiewać z Norwegami…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.