Gudvangen 2015

Przyszedł czas na relację z naszego ulubionego festiwalu wikińskiego, który odbywa się co roku w Gudvanegn. W zeszłym roku nie pojechaliśmy, ale za to w tym roku zameldowaliśmy się tam już w czwartek. Planowaliśmy zostać do niedzieli, ale nasz nowy namiot przeciekał jak sito, wszystko było mokre i nienadające się do użytku, więc zdecydowaliśmy, że wracamy do domu w sobotę wieczorem. Szkoda, bo było bardzo sympatycznie, a łóżko wikińskie, które Połówek robił do ostatniej chwili, świetnie się sprawdziło i prawdopodobnie oszczędziło mi przykrości związanych z bólem kręgosłupa i głowy. Nie miało natomiast wpływu na to, że w nocy obudziliśmy się w kałuży wody, bo dach przeciekał potężnie. Dowiedziałam się jednak jednej, pożytecznej rzeczy – otóż przemoczone na wylot śpiwory schną błyskawicznie :) Pierwsza noc była zimna, ale druga była w porządku (gdyby nie deszcz). Na festiwalu nie było jakoś bardzo dużo ludzi, ale za to odnalazłam dawną atmosferę, którą tak bardzo lubiłam w Gudvangen. Tym razem ludzie biorący udział w imprezie byli faktycznie zainteresowani odtwórstwem na wysokim poziomie i z łatwością znajdowało się z nimi wspólny język. W dodatku norweska telewizja przeprowadziła wywiad z Połówkiem, dzielnie dłubiącym swoją skrzynię wikińską :) Niestety, do obejrzenia tego kanału niezbędny jest zakup abonamentu, a my go nie posiadamy. Wierzymy jednak na słowo Jackowi, że Połówek wypadł dobrze ;-) Ja też jestem zadowolona, bo sprzedałam zalegające mi na półkach ciuszki i mam teraz miejsce na szycie nowych. Poza tym miło jest posłuchać zachwytów nad robotą, w którą wkłada się serce i duszę (i oczy) :) Nie przeciągam, tylko wrzucam zdjęcia, które mam nadzieję, przeniosą was w klimat festiwalu wikińskiego w Gudvangen :)

Pozdrawiam i miłego oglądania!

Informacje o Mara

"Dom..." to miejsce, gdzie mogę podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat życia w Norwegii obserwowanego z perspektywy antropolożki kultury. Jakby tego było mało - specjalistki od migracji. Zwłaszcza polskich. Bywa, że sama jestem obiektem własnych obserwacji ;-) Na co dzień mieszkam wraz z Połówkiem i Kotą we Wschodniej Norwegii i dobrze mi tu :-)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Gudvangen 2015

  1. Jacek pisze:

    Zdjęcia świetne. Co do przeciekającego namiotu to pamiętam, że impregnowało się namioty woskiem. Może ta informacja na coś się przyda. A względem występów telewizyjnych to sami możecie się przekonać
    http://www.tv2.no/v/937117/
    jak zobaczyłem, że z festiwalu wikingów reportaż od razu pomyślałem o Was. Ale jak zobaczyłem tego brodacza to mnie zatkało. Cieszę się iż można było zobaczyć w tutejszej telewizji znajomą twarz.
    Pozdrawiamy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.