Dziwne/ciekawe zwyczaje kulinarne w Norwegii.

Wpis jest powstał w ramach projektu Klubu Polki na Obczyźnie – Dziwne/ciekawe zwyczaje kulinarne w naszych krajach.

Jak sami Norwegowie uważają, ich kuchnia jest prosta i w dużej mierze pozbawiona konkretniejszych smaków. W dawnej chłopskiej Norwegii ważne było, by przede wszystkim napchać żołądek, żeby mieć siłę do pracy, a smak nie był już taki istotny. Oczywiście, tradycyjne potrawy różnią się w zależności od regionu – na wybrzeżu ludzie mieli dostęp do świeżych ryb przez większą część roku, a jeżeli chcieli je jakoś przechowywać, to wybierali suszenie na plażach. Z tego powstawał znany na całym świecie sztokfisz czyli po norwesku tørrfisk – suszony na plażach dorsz. Tørrfisk eksportowany był do wielu krajów, a w Portugalii stał się podstawą jednego z tamtejszych dań narodowych – bacalao (bardzo popularne także w Norwegii).

Rzędy suszących się na zimnym wietrze dorszy. Fot. Lofotposten

Rzędy dorszy suszących się na zimnym wietrze. Fot. Lofotposten

Śmierdzący baldachim z suszonych ryb. Fot. Wikimedia commons

Śmierdzący baldachim z suszonych ryb. Fot. Wikimedia commons

W głębi lądu trudniej było o świeże ryby i o wietrzne plaże, toteż tamtejsi mieszkańcy wzięli się na inny sposób. Doprowadzali do kontrolowanego procesu gnicia (tak ja to nazywam) ryb. Najbardziej znanym produktem tego przyprawiającego o ciarki na plecach procesu, są rakefisk i lutefisk. Norwegom z regionu Østland obydwa słowa kojarzą się bezpośrednio z potrawami wigilijnymi, ponieważ tylko o tej porze roku jedzono te hmmm… marynaty. Do rakefisk wykorzystuje się różne gatunki ryb, między innymi pstrągi. Ryby na jesieni kroi się w dzwonko, soli i zamyka. Przed świętami Bożego Narodzenia ryba jest idealnie sfermentowana i nadaje się do spożycia. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, smakuje całkiem nieźle. Jest tylko jedna zasada – nie wolno wąchać rakefisk przed zjedzeniem (coś jak z serem roquefort) :)

Typowe dodatki do rakefisk - ziemniaki gotowane gatunku mandel, nalesniki ziemniaczane lompy, cebula i śmietana. Czasami też dodaje się musztardę.

Typowe dodatki do rakefisk – ziemniaki gotowane gatunku mandel, nalesniki ziemniaczane lompy, cebula i śmietana. Czasami też dodaje się musztardę. Fot. druefin.no

Co do lutefisk sprawa ma się gorzej – to suszony dorsz moczony w ługu. Tak, tak, w ługu. W wyniku tego procesu traci swój rybny smak i nabiera galaretowatej konsystencji. W sklepowej lodówce przypomina z grubsza kremowo-burą breję w foliowym worku i zdecydowanie nie zachęca do bliższego zapoznania się z jego zawartością. Na świątecznej kolacji zostałam uraczona tradycyjnie przyrządzonym lutefiskiem i muszę przyznać, że jak dla mnie, danie to nie miało wcale smaku.

Lutefisk podaje się ze skwarkami, purre z groszku i ziemniakami. Czasami zamiast groszku są marynowane w occie buraki. Fot. aperitif.no

Lutefisk podaje się ze skwarkami, puree z groszku i ziemniakami. Czasami zamiast groszku są marynowane w occie buraki. Fot. aperitif.no

Teraz odejdźmy na chwilę od klimatów świątecznych i wróćmy do miesięcy letnich. Jednym z popularnych tradycyjnych potraw tego okresu jest rømmegrøt. Rømmegrøt to proste danie przyrządzone z gotowanej śmietany zagęszczonej mąką pszenną. Podaje się go z cynamonem, cukrem i łyżką masła lub z peklowaną szynką. Do tego obowiązkowo szklanka soku/kompotu truskawkowego. Uwierzcie mi, wygląda niewinnie, ale po jednym talerzu tego specjału można pęknąć ;-)

Niezwykle pożywne danie, które mnie nieodmiennie kojarzy się z norweskim latem. Fot. romlingsensbeste.blogspot.no

Niezwykle pożywne danie, które mnie nieodmiennie kojarzy się z norweskim latem. Fot. romlingsensbeste.blogspot.no

Co do deseru, to w Norwegii najczęściej spotykam się z bondepike – musem jabłkowym z kremem waniliowym. Oczywiście jest wiele wariantów tego deseru, ale wszystkie bazują na jabłkach i kremie waniliowym. Bondepike tłumacze sobie (swobodnie) jako dziewoję (dosłownie znaczy młoda dziewczyna ze wsi). W zależności od położonego akcentu może mieć też drugie, bardziej zbereźne znaczenie ;-)

Tradycyjny norweski deser. Fot. arcticgrub.wordpress.com

Tradycyjny norweski deser. Fot. arcticgrub.wordpress.com

To tyle na dzisiaj. Miłego pichcenia w kuchni! I nie zapomnijcie włożyć dorsza do ługu – będzie jak znalazł na świeta ;-)

 

 

Informacje o Mara

"Dom..." to miejsce, gdzie mogę podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat życia w Norwegii obserwowanego z perspektywy antropolożki kultury. Jakby tego było mało - specjalistki od migracji. Zwłaszcza polskich. Bywa, że sama jestem obiektem własnych obserwacji ;-) Na co dzień mieszkam wraz z Połówkiem i Kotą we Wschodniej Norwegii i dobrze mi tu :-)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Dziwne/ciekawe zwyczaje kulinarne w Norwegii.

  1. baixiaotai pisze:

    Dziewoja i śmietana! <3

  2. Pingback: PROJEKT - DZIWNE ZWYCZAJE KULINARNE - Klub Polki na Obczyźnie

  3. Allochtonka pisze:

    Ciekawe połączenia. Ciekawa jestem, czy te sfermentowane ryby pachną i smakują tak jak islandzki rekin. Jeżeli tak, to chyba bym się jednak nie zdecydowała.
    Świetne to zdjęcie suszących się ryb. :)

  4. Zawsze chcialam sprobowac norweskich suszonych ryb. Mysle, ze bardzo by mi smakowaly.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.