Norwegia z perspektywy czasu

Ten post jest częścią jednego z projektów Klubu Polki na Obczyźnie.

Ostatnio łapię się na tym, jak bardzo zmieniło się moje postrzeganie Norwegii w ciągu ostatnich 11 lat. Gdy przyjechałam do tego kraju, po początkowej fazie zauroczenia, wpadłam w depresję, spowodowaną między innymi odmiennością jaką spotykałam na co dzień. Inny był język, inna natura, inne otoczenie i inna mentalność ludzi. Ta cała inność, która spadła na mnie nieoczekiwanie i z siłą młota pneumatycznego spowodowała, że zaczęłam negować i kraj, i ludzi. Kraj był zimny, nieprzyjazny, surowy, a ludzie fałszywi, głupi i naiwni. Jednak pomimo tych wszystkich negatywnych odczuć, wiedziałam, że to typowy mechanizm obronny umysłu, który próbował sobie poradzić z kategoryzacją obcości i poczuciem wykluczenia, jakie odczuwałam każdego dnia. Odczuwałam, chociaż żaden Norweg nigdy nie okazał mi otwarcie niechęci czy nieuprzejmości. Ta uprzejmość i bycie miłym i pomocnym też stanowiło dla mnie coś tak nowego, że początkowo zamykałam się przed tym. Mój zdrowy rozsądek podpowiadał mi jednak, że to nie Norwegia i Norwegowie są problemem, tylko ja. Ja sama i moje lęki i uprzedzenia. Bardzo szybko wprowadziłam w życie własną strategię adaptacji do nowych warunków, która okazała się strzałem w dziesiątkę. Jak najszybciej zaczęłam się uczyć języka, zawierać znajomości z Norwegami, poznawać bliższe i dalsze otoczenie, a także kulturę i historię kraju, w którym jakby nie było, przyszło mi mieszkać.To nie było łatwe, a czasami wydawało mi się ponad moje siły, ale opłacało się.

Z biegiem lat okazało się, że wrosłam w ten kraj, nieco udało mi się go poznać, a także zaznajomić z norweską mentalnością i kodami kulturowymi. I tak oto okazało się, że Norwegia pomimo trudnego klimatu jest dla mnie jednym z najpiękniejszych miejsc na świecie i jestem wdzięczna, że dzięki zbiegowi okoliczności mogłam tu zamieszkać. Muszę jednak przyznać, że to kraj dla twardzieli (między innymi właśnie ze względu na trudny klimat, a także ekstremalnie krótkie dni w zimie) i nie każdy dobrze sobie tutaj radzi. Ja się przyzwyczaiłam do niskich temperatur i cały rok śpię przy uchylonym oknie, ale długa zima i deszczowe, zimne lato nadal potrafią mi dopiec. Uprzejmość ludzi w życiu codziennym, ich wbrew pozorom bardzo zdroworozsądkowe podejście do rozwiązywania problemów bez niepotrzebnych spontanicznych zrywów, które robią wiele zamieszania i nic poza tym, pozwala żyć w mniej stresujący i bardziej komfortowy sposób. Szanuję Norwegów, chociaż w wielu sprawach się z nimi nie zgadzam. Nie mylę też (co jest częstym grzechem naszych rodaków) norweskiej pobłażliwości i wyrozumiałości, z przypisywaną im naiwnością. Wiele razy spotkałam się z bezinteresowną pomocą ludzi o wielkich sercach, ale też z ukrytą niechęcią małostkowych, egoistycznych norweskich osłów. Wiem też, że ludzie w Norwegii są różni – i dobrzy, i źli, mądrzy i głupi, tak samo jak wszędzie, tak samo jak w Polsce.

Przyznaję, kocham Norwegię – za wolność, niezależność i możliwości, jakie mi dała i jakie wciąż mi daje. Ale też za to, że jadąc do pracy, mogę zobaczyć zapierające dech w piersiach wschody słońca, pasące się sarny czy stada dostojnych żurawi. Uroda norweskiego krajobrazu nieodmiennie potrafi wprawić mnie w zachwyt i to jest rzecz, która nie zmieniła się od 11 lat, i chyba nigdy nie zmieni.

A oto próbka – jeżdżę tędy co roku, a ten widok nigdy mi się nie znudzi, bo za każdym razem jest inny.

Miłego dnia! :)

Informacje o Mara

"Dom..." to miejsce, gdzie mogę podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat życia w Norwegii obserwowanego z perspektywy antropolożki kultury. Jakby tego było mało - specjalistki od migracji. Zwłaszcza polskich. Bywa, że sama jestem obiektem własnych obserwacji ;-) Na co dzień mieszkam wraz z Połówkiem i Kotą we Wschodniej Norwegii i dobrze mi tu :-)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Norwegia z perspektywy czasu

  1. Jacek pisze:

    Dzień dobry wieczór bardzo :D
    Znaczy się kochamy ten kraj za to samo :D a widoki są po prostu zabójczo cudowne.
    Z naszego okna moje Kochanie robi prawie codziennie zdjęcia i mimo, że jest ich pełno nie ma podobnego.
    Machamy w ten najdłuższy dzień w roku z naszej wyspy :D

  2. Pingback: PROJEKT LETNI: JAK ZMIENIŁO SIĘ NASZE POSTRZEGANIE KRAJU EMIGRACJI - Klub Polki na Obczyźnie

  3. Ja mieszkam w Bergen już prawie rok. I przyjechałam tu ze względu na męża, bo dostał pracę. Ale każdego dnia modlę się o powrót do Polski. I na szczęście pod koniec roku już wracamy. Bo ta wyprowadzka spowodowała, że stałam się ogromnie samotna, przybita. I póki co nie mam depresji, ale w pewnym momencie czułam, że byłam o krok od tego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.