Norweskie lato

No i nadeszło tak wyczekiwane norweskie lato. Baaardzo długie dni, które sprawiają, że przez całą dobę jest stosunkowo jasno, niezbyt wysokie temperatury – 20 stopni to już szał i wszyscy wylegają na zewnątrz, by trochę się opalić, deszcz – właśnie leje, i zimne poranki – przedwczoraj to było 6 stopni o poranku, a wczoraj aż całe 8. Dobra, przyznaję, piszę tu o moim górskim regionie, który znany jest z surowych warunków, jednak podobnie jest obecnie w całej Norwegii, a dwa dni temu około 100 km na południe od Alty padał śnieg (znajoma umieściła zdjęcie na FB jako dowód). Lubię Norwegię, nawet bardzo lubię, ale lato w tym kraju to wyzwanie dla odważnych. Gdy jeżdżę na festiwale wikińskie, zupełnie naturalne jest dla mnie spanie w śpiworze do 0 stopni, przykrytym ze 3 kocami i wcale nie jest za gorąco. Dobrze jest, gdy nie budzi mnie w nocy chłód. Oczywiście namiot, w którym śpię, to namiot wikiński, a nie współczesny, w którym prawdopodobnie byłoby mi cieplej. Prawdopodobnie, ale wcale nie jestem przekonana, bo ostatnio moja koleżanka (Norweżka) spała pod namiotem w śpiworze do -20 stopni i uznała, że było akurat. Nie przegrzała się, bynajmniej. Takie bywa norweskie lato :)

Tydzień temu spędziliśmy weekend na urodzinach znajomych w ich górskim gospodarstwie (górskie gospodarstwo czyli sætra – tam wywozi się na lato zwierzęta na luźny letni wypas). Urodziny były w stylu wikińskim. Bardzo nie chciało mi się na nie jechać, bo byłam potwornie zmęczona, ale obiecałam, więc nie było odwrotu. Impreza okazała się bardzo fajna – było przedstawienie odegrane przez jubilatów, rodzinę i przyjaciół (scenka z mitologii nordyckiej), tradycyjne tańce i piosenki, konkursy dla dzieci i dorosłych i duużo dobrego jedzenia (także dla wegetarian) :) Po dniu pełnym wrażeń, który skończył się dla mnie około północy (była szarówka, jak przy wczesnym zmierzchu), uznałam, że podczas tych urodzin wypoczęłam bardziej niż gdybym spędziła ten dzień w domu. Zaskoczyła mnie ilość jedzenia, bo Norwegowie pod tym względem są raczej oszczędni, ale biorąc pod uwagę, że jubilatka jest Włoszką (co prawda niemieckojęzyczną, ale zawsze Włoszką), powinnam się tego spodziewać.

A tu kilka fotek :)

Brezentowa wikińska hala na „w razie deszczu” :)

Maja i Engebret (jubilaci) raz z dziećmi po odegraniu przedstawienia :)

Eksploracja strumyka w wikińskiej kiecce :)

Stojąc na dwóch brzegach „rzeki” jednocześnie :)

Koleżanki kozy o poranku :)

Mam nadzieję, że wasze lato jest cieplejsze :)

Informacje o Mara

"Dom..." to miejsce, gdzie mogę podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat życia w Norwegii obserwowanego z perspektywy antropolożki kultury. Jakby tego było mało - specjalistki od migracji. Zwłaszcza polskich. Bywa, że sama jestem obiektem własnych obserwacji ;-) Na co dzień mieszkam wraz z Połówkiem i Kotą we Wschodniej Norwegii i dobrze mi tu :-)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Norweskie lato

  1. Jacek pisze:

    Lato jest w tym roku :D i tego się będę trzymał.
    To, że jadąc do pracy termometr w biedronce pokazuje całe 5 stopni to po prostu złudzenie ;) A temperatura od której ludzie u nas wylegają się opalać to już przy upale sięgającym całych 15 stopni. Bo w koszulkach z krótkim rękawkiem to już od 12 się chodzi. A w ogóle to jest lato i są piękne długie dni, a Pani stojąca na brzegach ładnie się komponuje z krajobrazem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.