Frustracja końca lata

Chciałabym wpaść w pętlę czasową – tak, żeby zegar wracał do początku czerwca zawsze, gdy zbliża się połowa sierpnia.

Wspomnienie z czerwca

W Polsce są teraz niemal 40 stopniowe upały, podczas gdy u nas powoli zbliża się jesień. Niezauważenie, krok za krokiem. Dzisiaj stwierdziłam, że pora wyzbyć się złudzeń i spakowałam moje letnie ubrania do pudła. Letnie sukienki, narzutki, spódnice – zapomniane, ani razu nie założone w tym roku. W sumie to jednak nie mogę narzekać – tego lata był tydzień pięknej pogody i tenże tydzień przypadł dokładnie na czas mojego jedynego tygodnia urlopu. Na wczoraj, na piątek, zapowiadano ciepły dzień i aż 21 stopni popołudniu, więc zasugerowałam się tym i wzięłam dzień urlopu. I dobrze zrobiłam, bo nie wykluczone, że był to ostatni piękny dzień tego lata.

Za 1,5 tygodnia zaczyna się w norweskich szkołach rok szkolny – począwszy od przedszkoli po uczelnie. To już będzie prawdziwa oznaka wczesnej jesieni. A ja chyba się starzeję, bo coraz bardziej brak mi słońca i ciepła. Zwłaszcza, że w pracy mam zimno. To ze względu na klimatyzację, która jest jednakowa dla całego budynku – ci na górze mają gorąco, więc im cieplejszy dzień, tym klimatyzacja mocniej działa, a u nas chłód. Zwłaszcza, że niemal wszystkie firmy w budynku mają swoją przestrzeń podzieloną na niewielkie biura, ale oczywiście nie tam, gdzie ja pracuję – tam mamy otwartą wielką halę z wysokim sufitem. Niezależnie od pory roku chodzimy do pracy w swetrach i zabudowanych butach. Ale ta część naszej firmy, która znajduje się w nieco innej części budynku i ma przestrzeń podzieloną na zamknięte biura, ma ciepło i nie widzi problemu. Wiem, narzekam, ale to już drugie lato w tej pracy i tym samym drugie lato frustracji.

To zdjęcie zrobiono w lipcu. Podobnie ubieram się w listopadzie czy w marcu

Zresztą, niedługo zaczną się prawdziwe powody do narzekania, bo przecież winter is coming. Zacznie się wyjeżdżanie do pracy o zmroku i powrót o zmroku, a światło dzienne zobaczę w oddali, w oknie na klatce schodowej. Moja koleżanka, która siedzi tyłem do wejścia, nie zobaczy nawet tego. A czy nie mogłoby być dłużej cieplej? Zastanawiałam się czy może na wybrzeżu byłoby lepiej, ale koleżanka z Trondheim uświadomiła mi, że i tak jestem szczęściarą, bo miałam chociaż ten tydzień lata, a u nich cały czas leje. Norwegowie uważają, że mają dwie pory roku: białą zimę i zieloną zimę. Zaczynam ich rozumieć.

Dobra, koniec marudzenia. Obiecuję, że kolejny wpis będzie bardziej optymistyczny :)

Tak wyglądał mój ogródek w lipcu

Przynajmniej zdjęcia mi pozostaną na długie zimowe wieczory

Pa!

Informacje o Mara

„Dom…” to miejsce, gdzie mogę podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat życia w Norwegii obserwowanego z perspektywy antropolożki kultury. Jakby tego było mało – specjalistki od migracji. Zwłaszcza polskich. Bywa, że sama jestem obiektem własnych obserwacji ;-)
Na co dzień mieszkam wraz z Połówkiem i Kotą we Wschodniej Norwegii i dobrze mi tu :-)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Frustracja końca lata

  1. Jacek pisze:

    Dzień Dobry :D
    Może to nie będzie pocieszające ale przeczytaj ten artykuł
    https://www.nrk.no/rogaland/to-steder-knuser-bergen-i-antall-regndager-1.13638568
    A co do następnego wpisu to trzymam za słowo :D
    Pozdrawiamy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.