Warszawska późna jesień

Ostatnio, pomimo kłopotów z nerwem nadłopatkowym, pracowałam dosyć intensywnie. Co prawda powinnam być na zwolnieniu, ale i tak pojawiałam się w pracy, bo w pewnych sytuacjach byłam trudna do zastąpienia (jak zajęcie się polską delegacją). Nikt jednak nie wywierał na mnie żadnej presji, to był mój własny wybór (i moje mile łechtane ego ;-) ). Oprócz tego polska instytucja, dla której kiedyś pracowałam jako freelancer, poprosiła mnie o pomoc przy napisaniu raportu końcowego do badań. Zgodziłam się, a w nagrodę zostałam ożeniona z jeszcze jednym, istotnym raportem. Każdy z tych raportów powinien zawierać się pomiędzy 80 a 100 stronami. Czyli teraz już wiecie, co robię wieczorami ;-) Nie zrozumcie mnie źle, ja wcale nie narzekam. Gdybym nie chciała tego robić, to odmówiłabym już na wstępie. Dla mnie to jednak praca, która wciąż zapewnia mi kontakt z pracą badawczą. Teraz, odpocząwszy po tym kieracie, jakim było pisanie doktoratu i wywołany tym wstręt do pisania jakichkolwiek tekstów naukowych, analiza badań i pisanie raportów sprawia mi przyjemność. Nigdy nie sądziłam, że wrócę do takiego stanu :)

Mój powrót do pracy automatycznie wiązał się z natychmiastowym wyjazdem z delegacją do Warszawy, w odwiedziny do naszej zaprzyjaźnionej instytucji, z którą zamierzamy współpracować przy różnych projektach. Trochę się martwiłam, jak na to zareaguje mój bark i cała ręka, która tak dotkliwie dawała mi się ostatnio we znaki, ale o dziwo, nie było źle. Myślę, że to dzięki mojej przyjaciółce, która fachowo wymasowała mi całą obręcz barkową. Teraz czeka mnie jeszcze fizjoterapia, na która czekam od półtora miesiąca czyli od pierwszego poważnego problemu z barkiem.

Wyprawa do Warszawy z dwójką moich kolegów, była bardzo udana. Często jest tak, że jak się jest z kimś niemal cały czas przez kilka dni, to człowiek się męczy i już patrzeć nie może na towarzyszące mu osoby, ale w tym przypadku było inaczej – dobrze nam się razem pracowało i równie dobrze spędzało wolny czas. Pobyt był intensywny – w trzy dni odwiedziliśmy cztery instytucje i przyjrzeliśmy się, jak one radzą sobie z interesującymi nas zagadnieniami. Z zawodowego punktu widzenia, to była bardzo owocna wizyta. Po pracy moi współpracownicy odkrywali polskie (i nie tylko) smaki w restauracjach i kawiarniach, zwiedzali warszawską Starówkę, a na zakończenie zaciągnęłam ich do Muzeum Żydów Polskich Polin. To było muzeum, które już od dawna chciałam zwiedzić, bo słyszałam o nim wiele dobrego. I nie zawiodłam się. Ekspozycje były interaktywne, przedstawione w bardzo interesujący i różniący się od siebie sposób. Podczas zwiedzania zostaliśmy niemal zalani ilością informacji, zwłaszcza moi Norwegowie, którzy niewiele wiedzieli na temat historii Żydów. W każdym razie, gorąco polecam każdemu zwiedzanie tego muzeum. Warto.

Mapa ukazująca wędrówki średniowiecznych żydowskich kupców.

Główna sala synagogi.

Robotnicza uliczka opisująca trudny czas dla żydowskiej biedoty w dobie rozwoju przemysłowego.

Żydowskie kobiety stały na najniższym stopniu hierarchii zawodowej – zarabiały grosze, ale nawet te grosze dawały im chociaż odrobinę poczucia niezależności.

Trójka muszkieterów w Narodowym Archiwum Cyfrowym (Fot. M. Masłowska)

Następnego dnia po powrocie do domu był zaplanowany nasz pracowniczy julebord czyli kolacja świąteczna dla naszych pracowników. W zeszłym roku mój dział przygotowywał ją własnym sumptem w pracy, ale w tym roku stanowczo odmówiłam wzięcia odpowiedzialności za cały ten mętlik i w efekcie skończyliśmy w bardzo przyjemnej kawiarni/restauracji :)

Smaczna kolacja w miłym towarzystwie :)

Na dzisiaj to byłoby na tyle. Pozdrawiam was serdecznie i do następnego razu!

Informacje o Mara

„Dom…” to miejsce, gdzie mogę podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat życia w Norwegii obserwowanego z perspektywy antropolożki kultury. Jakby tego było mało – specjalistki od migracji. Zwłaszcza polskich. Bywa, że sama jestem obiektem własnych obserwacji ;-)
Na co dzień mieszkam wraz z Połówkiem i Kotą we Wschodniej Norwegii i dobrze mi tu :-)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.