Życie pod śniegiem

W tym roku spadło (i ciągle dosypuje) mnóstwo śniegu. Ilości są zaiste przerażające i już nie nadążamy z odśnieżaniem. Śnieg z łopaty musimy wyrzucać na taką wysokość, że to już się robi naprawdę uciążliwe. Najgorsza jednak jest świadomość, że te monstrualne hałdy śniegu znikną z mojego ogródka zapewne dopiero w maju. Jak ja wytrzymam do tego czasu, to nie wiem. Miałam nadzieję, że wyjazd na Kanary pomoże w pewnym stopniu wygnać zimowy mrok z mojej duszy, ale przeliczyłam się – jestem zmęczona, brak mi motywacji i najchętniej spałabym do wiosny. To jednak pozostaje wyłącznie w sferze marzeń.

Ja jednak jestem stworek uparty, jak osioł i zagryzając zęby, staram się realizować to, co postanowiłam w przypływie lepszego samopoczucia i dobrego humoru. Na przykład wróciłam do nauki angielskiego przez Skype, chociaż moja motywacja do pracy nad tym językiem czołga się gdzieś w okolicach dna Rowu Mariańskiego. Zaczęłam się uczyć japońskiego i jak na razie, to właśnie sprawia mi przyjemność. Nauka języka japońskiego, to było jedno z moich marzeń i nawet nie sądziłam, że kiedykolwiek uda mi się je zrealizować. Czy je zrealizuję, nie wiem, ale na pewno próbuję to zrobić. Wróciłam też na treningi do mojego starego centrum sportowego i staram się popracować nad mięśniami kręgosłupa, które uciskają mi nerw łopatki, a także wzmocnić poważnie osłabioną przez chorobę lewą rękę. Mam też plany na to, że w tym roku coś opublikuję, ale na razie o tym sza :) W tym roku także postanowiłam popracować nad naszymi strojami wikińskimi dużo wcześniej, a nie tak jak zwykle – na dwa tygodnie przed sezonem. Coś tam sobie szyję, kradnąc na to czas, gdzie się da. Jednym słowem, kochani, nie nudzę się, ale też i czasu na pisanie bloga mam niewiele. Postaram się jednak poprawić i pisać częściej.

Wyładowywanie zimowych frustracji na „bogu ducha winnym” worku ;-)

Pozdrawiam!

Informacje o Mara

"Dom..." to miejsce, gdzie mogę podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat życia w Norwegii obserwowanego z perspektywy antropolożki kultury. Jakby tego było mało - specjalistki od migracji. Zwłaszcza polskich. Bywa, że sama jestem obiektem własnych obserwacji ;-) Na co dzień mieszkam wraz z Połówkiem i Kotą we Wschodniej Norwegii i dobrze mi tu :-)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Życie pod śniegiem

  1. Julita pisze:

    Czuje się tak od ….. listopada. Jedynie ucieczka w nierzeczywistosc daje mi siłę przetrwania. Dziękuję za wyobraźnię, książki, filmy i wszystkie podróże w które mnie ze sobą zabierają. WAKE ME UP WHEN SUMMER COMES!

    • Mara pisze:

      Mnie trochę siły dał wyjazd na Kanary, ale sądziłam, że słońce z tej przygody powinno mi wystarczyć na dłużej. Nie wystarczyło :( Ja też chowam się w świecie książek i filmów – nie wiem, jakbym bez tego przetrwała. Uściski!

  2. Jacek pisze:

    To czekamy na coś do poczytania :D)))
    A co do biednego worka to lepiej, że to na worku niż na Połówku ;)
    Co do wiosny to na pewno już widać jakieś jej oznaki, tylko zapracowana tego nie zauważyłaś ;)
    Pozdrawiamy gorąco

  3. Serdecznie z Francji południowej, bezśnieżnej ale w cudnych Alpach widziałem go już w październiku haha. A worek to świetny pomysł…

    Dziś temat bardzo ciężki, organizujemy akcje pomocy dla Polki skazanej
    w Irlandii na…dozywocie, pewnie już o tym słyszałaś ?

    http://pomocdlamarty.pl

    Ale i tak proszę o poczytanie i udostępnianie tego linka, jeśli chcesz. Dzięki w imieniu Marty emigrantki i Jej rodziny…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.