W oczekiwaniu na powódź

Jak już wam nie raz pisałam, tej zimy były u nas rekordowe opady śniegu. W związku z tym władze naszego regionu i jego mieszkańcy przygotowują się na bardzo prawdopodobną wielką powódź. Wszystko zależy od tego, jak szybko nadejdzie wiosna i jak gwałtowna będzie – wczesne i długo utrzymujące się wysokie temperatury spowodują, że śnieg będzie się topił szybko i w dużych ilościach, z którymi koryta rzek i strumieni mogą sobie nie dać rady. Oprócz zwykłych powodzi występują u nas też zagrożenia osuwaniem się ziemi ze zboczy dolin. Z uwagi na budowę geologiczną Norwegii te dwa zjawiska są ze sobą ściśle powiązane. Ja bym chciała wiosnę już, natychmiast, ale zdaję sobie sprawę, że najbardziej optymalnie byłoby, gdyby cieplejsze dni przeplatały się z chłodniejszymi, co powodowałoby stopniowe topienie się grubej pokrywy śniegu i cała sytuacja mogłaby skończyć się dosyć bezboleśnie. Zobaczymy. Na razie u nas dzisiaj znowu padał śnieg…

Tutaj załączam zdjęcia z powodzi w 2011 i 2013 roku, które były spore, ale oczekiwana powódź może być o wiele większa.

Powódź z 2011 roku w regionie Gudbrandsdalen (fot. VG)

Powódź z 2013 roku też z regionu Gudbransdalen (fot. VG)

P.S. O mnie nie ma się raczej co martwić, bo mieszkam wysoko na przełęczy :)

Informacje o Mara

"Dom..." to miejsce, gdzie mogę podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat życia w Norwegii obserwowanego z perspektywy antropolożki kultury. Jakby tego było mało - specjalistki od migracji. Zwłaszcza polskich. Bywa, że sama jestem obiektem własnych obserwacji ;-) Na co dzień mieszkam wraz z Połówkiem i Kotą we Wschodniej Norwegii i dobrze mi tu :-)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.