Norweska służba zdrowia z mojego punktu widzenia

Ten rok pod względem pogody zdecydowanie nie zapowiada się najlepiej. Co prawda cały marzec było piękne słońce na przemian z siarczystym mrozem w nocy, ale kwiecień już nie wyglądał tak różowo – ciągle zimno i zimno, wiosny nie było widać. Wydawałoby się, że już jest ładnie i ma się ku lepszemu, gdy przedwczoraj i wczoraj spadło kilka centymetrów śniegu. Co prawda dzisiaj już nie ma po nim śladu, ale to nie znaczy, że jutro znów nie spadnie (w nocy ma być 0 stopni). Podejrzewamy, że lato tego roku będzie bardzo krótkie, nie ma więc przesadzać z sianiem warzyw, bo i tak nie wyrosną.

Dzisiaj jednak nie o pogodzie chciałam pisać, a o norweskiej służbie zdrowia, którą obserwuję od kilku lat i na temat której zdążyłam sobie już wyrobić opinię.

Wiele osób, z którymi rozmawiam, traktuje polską służbę zdrowia, jak najgorszą na świecie. Kochani, uwierzcie mi, nie jest tak źle. Trzy razy leżałam w Norwegii w szpitalu, norweskich lekarzy rodzinnych nawiedzam (i zmieniam) bez skrępowania, a i tubylczych specjalistów przetestowałam osobiście.

Jest pierwsza, najważniejsza różnica, jaką dostrzegłam – w Polsce leczenie tradycyjnie i zwyczajowo wiąże się z poczuciem pewnej misji (w mniejszym lub większym stopniu), a także ze świadomością, że od działania lekarza zależy czyjeś życie i zdrowie. W Norwegii tego nie ma. Bycie lekarzem, to zawód jak każdy inny (podobnie ma się z byciem chociażby pastorem) – pracuję od tej godziny do tej, a reszta mnie nie interesuje. Gdy ktoś zasłabnie na ulicy, a obok przechodzi lekarz, to nie zareaguje. Niby dlaczego? – pomyśli. Przecież już jest po pracy. Kiedy nie wie, co z tobą zrobić, bo nie potrafi określić choroby, to odeśle cię do innego lekarza, żeby mieć cię z głowy. To nie ważne, że do następnej wizyty możesz nie dożyć, przecież to nie jego sprawa.

Moja przygoda z ortopedami w chyba najlepszym pod względem ortopedycznym szpitalu w Lillehammer (długi sezon narciarski, mnóstwo złamań i urazów), ciągnęła się 1,5 roku, ale postanowiłam, że nie odpuszczę. Ortopedzi wysyłali mnie na coraz to nowe badania, podczas wizyty biegali jeden do drugiego z prośbą o konsultacje, odsyłali do innych lekarzy (na wizytę u ortopedy czeka się średnio kilka miesięcy, więc zajęło to trochę czasu), aż zabrakło im argumentów i na moje pytanie: „Kiedy wreszcie coś z tym zrobicie?”, zarządzili zabieg artroskopii. Po zabiegu przyszedł lekarz, który się tym zajmował i powiedział mi, że otworzyli mi kolano w ciemno, bo sami nie wiedzieli, co mi jest i coś tam zrobili, ale wcale nie wiedzą czy mi to pomoże. Ręce mi opadły. Na szczęście, zgadli właściwie i od tamtej pory jest bez porównania lepiej. Ale co by było, gdyby nie zgadli? Aż strach myśleć.

Znam z pierwszej ręki takie sytuacje, gdzie lekarz na poważne obrażenia stwierdził, że trzeba nauczyć się żyć z bólem (uszkodzenia kręgosłupa i zerwanie mięśnia), bo nic z tym się już nie da zrobić, a po pewnym czasie okazuje się, że można było wszystko naprawić i zmniejszyć znacznie ból, ale jest już za późno. W tym momencie znajomy z uszkodzonym kręgosłupem jedzie na coraz mocniejszych środkach przeciwbólowych i lekarze doszli chyba do wniosku, że tak musi być do końca jego życia. A co będzie, gdy się uodporni na te tabletki? Oni jednak uznali, że nic więcej nie można zrobić, więc umywają od tego ręce.

Ja wiem, że w państwowej służbie zdrowia w Polsce nie jest lepiej, ale zawsze jest szansa pójść prywatnie do specjalisty. Tutaj takiej szansy nie mamy. Widziałam, że w sąsiednim mieście jest jakaś prywatna przychodnia, ale w bardzo ograniczonym zakresie i z kosmicznymi cenami. Wielokrotnie leciałam do Polski na wizyty u specjalistów, bo inaczej przyszłoby umierać.

Nie mogę narzekać na jakość tutejszego sprzętu – jest nowoczesny, najlepszego gatunku, ale co z tego, gdy obsługujący go ludzie są niedouczeni? Nie przesadzam, byłam świadkiem takich sytuacji, że mi szczęka opadała na brak podstawowej wiedzy u personelu. Przyznać też muszę, że pielęgniarki w szpitalu uniwersyteckim w Oslo były bardzo miłe, ciepłe i pomocne. Z drugiej strony, ja byłam dla nich wymarzoną pacjentką :-) – nie wzywałam bez potrzeby, nie marudziłam, stosowałam się do zaleceń i nie komplikowałam im niepotrzebnie pracy. Na pożegnanie jedna z pielęgniarek wyściskała mnie serdecznie i to było niezwykle miłe. Co z tego, gdy podczas mojego pobytu okazało się, że chociaż wspaniale się opiekują człowiekiem, to jednak o dietetyce nie mają bladego pojęcia (kobieta z mojego pokoju, zaraz po poważnej operacji brzucha, dostała do jedzenia między innymi wzdymające puree z grochu i mnóstwo innych potraw. Najadła się po uszy, a potem w nocy były „atrakcje”).

Obecnie Połówek ma przejścia z lekarzami, ale ja znając realia norweskiej służby zdrowia, wpakowałam go do samolotu do Krakowa i w ciągu tygodnia miał diagnozę, na którą w Norwegii zapewne musiałby czekać do wiosny przyszłego roku.

Niewielu Norwegów leczy się zagranicą, chociaż to szybciej, taniej i lepsi specjaliści. Większość natomiast ufa norweskim lekarzom i wszystko jest dobrze dopóki nie chorują. Gorzej, gdy przytrafia im się coś poważnego. Wtedy trzeba umierać, albo przez przypadek trafi się na kogoś znającego się na rzeczy.

Aha, moja pierwsza lekarka rodzinna uświadomiła mnie, że w Norwegii nie ma czegoś takiego, jak profilaktyka. Popatrzyła na mnie przy tym, jak na gościa z innej galaktyki. Szybko się od niej wypisałam :-)

O norweskiej służbie zdrowia mogłabym jeszcze długo pisać, ale chyba już nie chcę, bo jak głębiej się nad tym zastanawiam, to mam ochotę spakować się i uciec.

Moja dobra rada dla rodaków w Norwegii: nie chorować :-)

Pozdrawiam!

P.S. Dla zainteresowanych losem Szczoszka – chyba zdrowieje, bo chociaż ma jeszcze zatkany nos i kicha, to jest o niebo bardziej energiczny niż kilka dni temu. Jeszcze jutro czeka go ostatnia dawka antybiotyku i mam nadzieję, że już będzie dobrze.

Informacje o Mara

"Dom..." to miejsce, gdzie mogę podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat życia w Norwegii obserwowanego z perspektywy antropolożki kultury. Jakby tego było mało - specjalistki od migracji. Zwłaszcza polskich. Bywa, że sama jestem obiektem własnych obserwacji ;-) Na co dzień mieszkam wraz z Połówkiem i Kotą we Wschodniej Norwegii i dobrze mi tu :-)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

21 odpowiedzi na „Norweska służba zdrowia z mojego punktu widzenia

  1. jacek pisze:

    Pocieszyc chcialem
    Wiesz , ze tez zwiedzamy lekarzy wiec znamy to
    ale powiem Ciesz sie ze to nie samochod ;)
    kolega mial klopoty z altem nowka z salonu wiec serwisowal w autoryzowanym serwisie
    dobra firma na M
    mial klopoty z uruchomieniem silnika, wymienili mu: stacyjke, akumulator, program na komputerze.
    na szczescie doszli ze to rozrusznik , po wymianie ktorego sprzedal swoja 300-setke

    • Mara pisze:

      Jacku, samochód już też przerabialiśmy, więc jesteśmy zorientowani jak to tutaj wygląda :-)

      • Tomaszek pisze:

        Sluchaj Mara księżniczko..Czy ty kiedykolwiek lezalas w polskim szpitalu żeby mieć porównanie z Norwegia? Bo ja doswiadczylem tego zarówno w Polsce jak i w Norwegii..I uważam ze to wlasnie polska sluzba jest 100 lat za muzynami..Z moimi poważnymi urazami kregoslupa wygnali mnie do pracy a lekarstwo to dluga koszula zaciagnieta za dupe.Nie miałem prawa chorować na kregoslup w tym wieku(32lata). a w Norwegii w ciągu 20 dni miałem już diagnozę i skierowanie na operacje która przebiegla pomyślnie a opieka w szpitalu była wymarzona,,o której w Polsce można tylko pomarzyć,,,Wiec nie mac w glowach rodakom, a jeśli jest ci tu tak zle to wroc do Poolski i zrabiaj tam,,Wowczas zobaczymy czy będzie cie stać na samoloty i prywatne kliniki..Nie wydaje mi się ze prywatne leczenie w PL jest tansze niż w NO porownojac co do zarobkow,,Twierdzisz zu tutaj nie ma prywatnych klinik a ceny sa z kosmosu? To przeprowadz się do większego miasta a wtedy zarobisz minimum tyle co przeciętny norweg i będzie cie stać na leczenie tutaj..Klinika prywatne sa ale w miastach…

        • Mara pisze:

          Wyobraź sobie, Tomaszku-książątko, że owszem leżałam w Polsce w szpitalach, więc porównanie mam i nadal uważam, że pod względem opieki w norweskich szpitalach jest bardzo dobrze, bo pielęgniarki są bardzo, ale to bardzo miłe, natomiast co do kompetencji lekarzy, to wciąż zdania nie zmieniam. W Polsce wszystko zależało do jakiego szpitala trafiłam – w jednym (Lublin) było fatalnie, natomiast w drugim (rodzinne miasto) było całkiem sympatycznie. Ze szpitalami polskimi mam kontakt przez większą część mojego życia, ze względu na choroby moich najbliższych i widzę, jak wiele się w nich zmieniło w przeciągu ostatnich 10 lat. W Norwegii miałeś szczęście, że trafiłeś do lekarza, który zajął się twoim przypadkiem i że szybko dostałeś miejsce w szpitalu. O norweskiej służbie zdrowia nie piszę tylko z punktu widzenia Polki w Norwegii, ale także z punktu widzenia Norwegów, którzy czasami mi opowiadali o swoich perypetiach zdrowotnych, a także z historii zasłyszanych od znajomych lekarzy. Zresztą, jak zaznaczyłam w tytule, jest to „mój punkt widzenia”. W Polsce musiałeś trafić na jakiegoś wyjątkowo złego lekarza, ponieważ ja rozpoczęłam leczenie kręgosłupa już w wieku 17 lat i nikt mi nie powiedział, że na tego typu schorzenia jestem za młoda. Jak widać, wszystko zależy od tego na kogo trafisz.
          Pozdrawiam!

        • sylwek pisze:

          witaj mam na imię Sylwek możesz mi powiedzieć na co byłeś operowany i w jakim szpitalu ponieważ również mam problemy z kręgosłupem za czołem chorować i obawiać ale mnie troszkę uspokoiłeś

  2. Monika H. pisze:

    Wypisz, wymaluj, Szwecja. Tak, najlepsza rada to nie chorować.
    Zdrowia Wam życzę!

    • ada pisze:

      w polsce 5lat bez diagnozy ,leczenie równierz prywatne kasy multum a efekty takie ,że stan sie pogarsza.Ból od 5 lat nie opuszcza na minute,z trudem sie funkcjonuje a zycie jak w areście domowym.
      Czyli nie az tak bardzo sie róznimy od norwegii. U nas tez potrafia problem tylko odsówać od siebie…..

  3. Ewelinka pisze:

    hm…swego czasu byłam pacjentką prywatnej kliniki ginekologicznej – często spotykałam w poczekalni szwedzkie bądź norweskie pary przyjeżdżające po poradę lub wręcz na leczenie.
    podobnie ma się rzecz z prywatnymi dentystami – przynajmniej u nas w Trójmieście.

    Ale powyżej przedstawiony obraz poraża…zacznę chyba doceniać naszych lekarzy i personel medyczny.

  4. Sylwia pisze:

    Taaaa, ja rowniez przerabiam obecnie leczenie (szwedzkie !!!) ja nie wiem dlaczego gastroskopie robi sie tu u ortopedy, to pikus, ale mialam przyjemnosc wyladowac rowniez na ostrym dyzuze z potwornym bolem brzucha (myslalam ze mam jakis skret kiszek), i co? czekac mi bylo na rejestracje 1,5 godziny, potem kazano czekac ok godz. by wezwac mnie na oddzial. W tym czasie przyjechalo 2 facetow z wypadku samochodowego z policja, wzieto ich natychmiast do rejestracji, po 5 minutach wypuszczono spowrotem do poczekalni z usztywnionymi szyjami. Po jakis 20 minutach przychodzi pielegniarka i mowi do nich ze maja wypelnic formularz powypadkowy. Jeden facet mowi, ze on nie da rady nic przeczyatc bo mu sie strasznie w glowie kreci i mu nie dobrze. Na to pielegnairka to ja panu przeczytam a pan odpowie to wypenie druk dla pana. No cholera jasna, lekarzem nie jestem ale jak ma sie zawroty glowy po wypadku samochodowym, to moze jakies przeswietlenie glowy trzeba albo cos a cito trzeba, (wstrzas mozgu)??? NORMALNY SZOK!

    Na oddziale przeczekalam kolejne 3,5 godziny w potwornych bolach. Zadna pielegniarka, zaden lekarz nie zagladnal do mnie podczas tych 3,5 godzin. Zapomniano o mnie? Grubo po godzinie 23.30 (niedziela) stwierdzilam, ze ja to dziekuje za taka pomoc medyczna zabralam rzeczy i ruszylam do wyjscia. Pielegniarka wybiegla za mna i mi mowi „alez pani nie moze wyjsc, zaraz lekarz do pani przyjdzie”. Zdziwiona ze w ogole jakis personel na oddziale dzis pracuje, zmierzylam ja wzrokiem i powiedzialam ze 3,5 godziny temu powinien ktos do mnie przyjsc! Pojechalam do domu wsciekla i w strasznych bolach. Rachuneczek 300kr do domu przyszedl za to w expresowym tempie, bo zaledwie po 2 dniach. Takie sprawy to zalatwiaja chyba zanim pacjenta obejrzy lekarz!!!

    Do dzis nie wiem co mi dolega, bole zelzaly ale nie zniknely… czekam na kolejne badania (kolejka, jak dluga nie powiedziano!)

    Nikt nic nie wie, czeski film.

    • Anonim pisze:

      To prawda,oni sa jak zolw i do tego z uporem maniaka sa w stanie z usmiechem na ustach-niby objawem zyczliwosci ,odsylac pacjenta w nieskonczonosc do domu bez zdiagnozowania problemu-to istna paranoja

  5. Kris pisze:

    Byłem na pogotowiu norweskim z żoną, wypadek podczas pracy (rozcięty łuk brwiowy). Pięć godzin : oczekiwanie 2h, zabieg 2,5h siedem szwów, 0,5h wypisywanie recepty i tylko trzech pacjętów. Razem z moim norweskim kolegą zastanawialiśmy się czy czasem, oni nie studiują na youtubie jak zeszyć tę ranę. To jakaś masakra była.
    P.S. Myślę, że na polskim ostrym dyżurze by zginęli.

  6. Anonim pisze:

    Nie rozumiem was. Narzekacie na wszystko. Tam jest źle, tu jest źle, myślę, że wam nigdzie nie będzie dobrze nawet na tronie krolewskim.

  7. przemo pisze:

    Po wypadku na budowie odwieziono mnie do szpitala o dziwo dość szybko się mną zajęli lekarze po 15 minutach chyba 4 lekarzy było jeden po drugim przeprowadzali konsultacje między sobą. Diagnoza skręcony staw kolanowy uszkodzenie pleców oraz palca ręki wykonali rentgen pleców kolana i ręki w między czasie nastawiła mi palca pani doktór bo był wybity po czym stwierdzili że kręgosłup jest ok bo nie ma złamań i tabletki przeciw bólowe wystarczą palec też jest ok a kolano trzeba zrobić jeszcze rezonans po rezonansie okazało się mocne zniszczenie kolana które kwalifikuje się do przeszczepu ale najpierw spróbujemy je rehabilitować trwa to już 1,5 roku ale to jeszcze mało. Kręgosłup miał być ok ale tabletki przeciw bólowe nie pomagały bóle były tak silne że nawet nie mogłem wstać z łóżka a lekarz mówi że to przejdzie i dalej tabletki brać 3 miesiące w mega bólach spędziłem lekarze nadal nic na to w końcu lekarz rodzinny skierowała mnie na rezonans było to po 6 miesiącach od wypadku czas oczekiwania 3 miesiące na rezonans w końcu po roku czasu trafiłem na rehabilitacje co się okazało zerwałem mięśnie około kręgosłupa teraz mam wszystko zrośnięte nie tak jak trzeba od 1,5 roku na tabletkach rehabilitacja mega bolesna bo trzeba rozrywać mięśnie od siebie co potrwa bardzo długo jak się dowiedziałem ale wrócę jeszcze do mojego palca u ręki który po nastawieniu miał być super ale niestety znów zonk palec po nastawieniu strasznie mnie bolał był opuchnięty zgłaszałem to lekarzowi to wysłał mnie na ergoterapie , tam kazali mi ćwiczyć palec zginać i rozginać palec puchł nadal aż już nie mogłem nim ruszać w ogóle po 2 miesiącach ergoterapi odesłano mnie z powrotem do ortopedy ten dał mi jakiś zastrzyk w palca i opuchlizna zeszła prawie cała na drugi dzień szok pomyślałem że w końcu będzie ok niestety po raz kolejny się myliłem aktualnie jestem już po 2 operacjach czekam na trzecią palcem już prawie nie ruszam i nie wiem czy go odzyskam.
    Więc moja przygoda ze służbą zdrowia w Norwegi jest strasznie nie przyjemna. Lekarze są straszni nie są w stanie zdiagnozować czego kol wiek jak by nie mój upór nic by nie zrobili i bym musiał żyć w strasznych bólach. Więc coś z tą ich służbą zdrowia jest nie tak. Pozdrawia

  8. Mara pisze:

    Niestety, kochani, konkluzja jest taka, ze najlepiej to nie chorowac. Osobiscie przerazenie mnie ogarnia na sama mysl, ze mnie lub moim najblizszym moglby sie przydarzyc jakies nieszczescie wymagajace natychmiastowej interwencji norweskiej sluzby zdrowia. Tak, natychmiastowa interwencja jest tez okresleniem umownym – mija 16 miesiac, gdy Polowek czeka, zeby z jego uszkodzona kostka cos zrobiono. Ciekawa jestem, ile jeszcze poczeka…
    Pozdrawiam!

  9. Kudłaty pisze:

    Kochani. Jestem lekarzem ortopedą, właśnie rozważam przeprowadzkę do Norwegii z cała rodzina. Sam nie wiem co myślec o tym kraju. Moze ktoś znajdzie chwile i napsze pare słów jak to jest naprawdę w Norwegii. Zastanawiam sie nad Drammen-co sądzicie? Jest tu prężny ośrodek ortopedyczny? A jak życie codzienne? Będę wdzięczny za każde info!!!

  10. Tomek pisze:

    Witam

    Od 20122 mieszkam w Norwegii i od początku leczę tutaj moje przebyte złamanie obu kości przedramienia lewego. Proszę Państwa, jestem w trakcie sporządzania materiałów ku przestrodze innym. W przyszłym tygodniu umieszczę wzystko na mojej stronie internetowej.

  11. mike pisze:

    Niestety, wszystkie znaki na niebie i ziemi (a raczej moje doswiadczenie / katusze zwiazane z Norweska sluzba zdrowia) potwierdzaja opinie autorki.
    Konkludujac:
    1) System zdrowotny w norwegii jest dobrze zorganizowany
    2) Sprzet w klinikach jest swietny
    3) Kompetencje lekarzy sa watpliwe ( bardzo lagodnie rzecz ujmujac)
    4) Jakosc uslug jest ponizej poziomu krytyki

    Moja konkluzja nie moze oczywiscie pozostac nieuzasadniona:
    Okolo roku temu wystapil u mnie problem w postaci uczucia nieprzyjemnego obrzeku w prawym boku pod zebrami. Dodatkowe objawy jakie towazyszyly to nieprawidlowy stolec, problemy z jedzeniem, na pewnym etapie doszly wymioty (dluuuuga diagnostyka). Udalem sie do lekaza opisalem objawy i uslyszalem:
    WIZYTA 1) Przepuklina, zrobimy tomografie, a i przy okazji test krwi. Prosilem o USG watroby.. odmowiono. Test krwi wykazal lekki brak B12, wskazniki watrobowe nie zostaly sprawdzone. Tomografia nie wykazala przepukliny
    WIZYTA 2) Jesli to nie przepuklina to moze to od kregoslupa. Lekarka postanowila zlecic MRI odcinka ledzwiowego. W trakcie wypisywania zlecenia zaczela szukac na wikipedii jak sie odcinek nazywa i jak sie go oznacza (szok). Nie mogac znalezc zlecila badanie calego kregoslupa + glowy. Wynik: brak problemow. Prosilem ponownie o USG watroby – ponownie odmowa
    WIZYTA 3) Skoro powyzsze nic nie wykazalo, to nalezy szukac problemu w obnizonym B12. zgadywana diagnoza: Rak zoladka albo celiakia. Zalecenie: Gastroskopia
    Wynik: Brak celiakii, brak raka, zoladek zdrowy, lekkie podraznienie oddzwiernika ( od ciaglego zwracania bo zaczely sie problemy z trawieniem) Sugestia: pentaprazol na podleczenie podraznienia. prosba o USG watroby, nie ma potrzeby bo na pewno diagnoza jest trafna
    Wizyta 4) Juz nie prosba a zadanie USG watroby – odmowa, zlecono badanie krwi (przez ostatnie pol roku czekam i nie dostalem wynikow…)

    Udalem sie prywatnie na USG w polsce:
    Watroba obrzeknieta. zalecenia:
    – dieta niskotluszczowa,
    – essentiale forte

    po 3ech miesiacach ulga

    Nawiazujac do wizyty 3…. gdybym posluchal lekarza i stosowal pentaprazol wachalbym kwiatki od spodu…

    Doswiadczenie 2, Dentysta

    Spadla mi korona zeba ( zostal zywy korzen) udaje sie do dentysty. Dentysta oglada i wywiazuje sie dialog:

    D: Trzeba zrobic kanalowke i zalozyc nowa korone
    Ja: po co kanalowka a nie przykleic korone?
    D: bo odpadnie
    Ja: Jaki jest koszt kanalowki?
    D: 9.000NOK (kurs 2NOK= 1PLN mniej wiecej)
    Ja: Calkowity?
    D: nie, trzeba doliczyc wypelnienie kanalow, kotwy kanalowe, odbudowe zeba
    Ja: to ile?
    D: 25.000-30.000NOK
    Ja: inna propozycja
    D: Zalozymy koronke metalowa ( pokazala mi puszeczke zakladana miedzy zeba a dziaslo)
    Ja: Odpada. Macie tworzywa do wypelnien tymczasowych?
    D: Tak, ale sie nie nadaje
    Ja: dlaczego?
    D: Bo ma kolor nie taki ( mowimy o zebie nr 6 ktorego nie widac)
    Ja: prosze mi to zalozyc
    (krotka dyskusja prowadzaca do stwierdzenia ja tak chce i za to place)
    D: ale tu jest jakas substancja na zebie
    Ja: Tak podklad przeciwbakteryjny ( dentysta robiacy korone przed laty informowal mnie co kladzie)
    D: A co to takiego?
    Ja: Zabezpiecza przed prochnica.
    D: Ale to trzeba usunac
    Ja: zabraniam

    w koncu zalozono mi tworzywo tymczasowe. Po miesiacu pojechalem do Polski. Zrobilem zeba:
    1) bez leczenia kanalowego
    2) zalozono kotwy okolomiazgowe
    3) odbudowa korony
    4 cena: 350PLN

    Powyzsze przyklady chyba dobrze obrazuja (nie)kompetencje norweskiej sluzby zdrowia

  12. Kasra pisze:

    Co to za bzdury Norwegia
    Ma jedną z najlepszych opiekzdrowotnych na świecie wiec nie …. desperacko

    • Mara pisze:

      Kasra, pozwoliłam sobie wykropkować słowo uważane za niecenzuralne w twoim komentarzu i proszę o powstrzymanie się od wulgaryzmów następnym razem.

  13. Marlena pisze:

    Szanowni Państwo,
    Wszystkim zainteresowanym zdecydowanie polecam leczenie w Szpitalu Św Wojciecha w Poznaniu. Z Norwegii blisko, leczenie na najwyższym poziomie pod każdym względem.
    Specjalista od leczenia kręgosłupa, ortopeda, okulista…do wyboru. Żadnych kolejek, ceny przystępne. ZAPRASZAMY!
    http://www.szpitalśwwojciecha.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.