Wiosenne zawilce

Ostatnie tygodnie to stres i ciągłe problemy ze sprzedażą domu (a jeszcze nie weszliśmy na rynek nieruchomości) :/ Mam nadzieję, że w tym tygodniu wszystko się wyjaśni i w końcu będę wiedziała, co robić dalej (dosyć to enigmatyczne, ale kiedyś wam wyjaśnię, o co chodzi). Nasz nowy dom praktycznie przygotowany jest do wprowadzenia do niego, pozostaje tylko zmontować meble kuchenne, podłączyć kuchenkę indukcyjną i jazda, jazda, Biała Gwiazda!, jak to mówią pewni znani mi kibice pewnego znanego krakowskiego klubu piłkarskiego 😉 Na razie mam dosyć remontu i przeprowadzki, więc o tym tyle na dzisiaj.

W tym tygodniu miała być otwarta moja pierwsza wystawa jako artystki, ale z uwagi na obostrzenia covidowe dla regionu, gdzie znajduje się galeria, musiałyśmy z właścicielką wspomnianej galerii (to o tobie, Judytko) przełożyć wystawę na nieco późniejszy termin. Ja mam już zdjęcia wydrukowane, ramki zakupione, a dzisiaj dotrą czarne passepartout. Jak oprawię zdjęcia, to wrzucę całość na bloga, żebyście zobaczyli, jak wygląda całość.

Ostatnio miałam trochę pracy fotograficznej, z czego bardzo się cieszę, ale pokazało mi to, że pracując na pełen etat w archiwum i dodatkowo ciągnąc własną firmę kreatywną, pracuję często po 12-14 godzin na dobę. A tak nie może być, bo nie jestem już dwudziestolatką i zdrowie mi na to nie pozwala. Niemniej rozwijam się, jako fotografka i to mnie niezmiernie cieszy. Niestety, na tym całym zamieszaniu cierpi moje pisanie, bo nigdy nie mam czasu, żeby skupić się, oczyścić umysł i zająć się spisywaniem którejś z historii zagnieżdżonych w mojej głowie. Czasami późno w nocy, gdy wszyscy już śpią, zapalam świeczkę, włączam cichą muzykę i siadam do pisania. Tyle tylko, że ostatnimi czasy jestem tak śpiąca, że już o 22 marzę o łóżku i nie w głowie mi pisanie.

W końcu do mojej wiochy dotarła wiosna. Hosanna, bo już myślałam, że utopiła się po drodze. Nawet znaleźliśmy chwilę, żeby z Połówkiem wyjść na mały spacer. Ja musiałam oczywiście pofocić zawilce po drodze 🙂 Oto rezultaty:

Takie tam plątanie się po zagajniku nad jeziorem.

Na dzisiaj to tyle, trzymajcie się wiosennie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.